Ciekawostki o mnie, część #2

Ciekawostki o mnie, część #2 – Casualism Blog Moda Męska

Poprzedni wpis ukazujący moją osobę w nieco inny niż zazwyczaj sposób okazał się strzałem w dziesiątkę. Wiele pytań zostało rozwianych i równie wiele z pewnością wpadło do głowy podczas czytania. No cóż, nie ma nic lepszego niż świetny sequel, który dzisiaj oddaję w Wasze ręce i jednocześnie życzę miłego czytania!

Będę Was raczył takimi pierdołami. To tapeta, którą lubiłem ostatnimi czasy.

Będę Was raczył takimi pierdołami. To tapeta, którą lubiłem ostatnimi czasy.

Lubisz zwierzęta?

Uwielbiam. I to tak naprawdę szczerze uwielbiam. Całe moje życie miałem lub mam minimum jedno zwierzę i nie wyobrażam sobie ich braku. To część mojego życia więc wielbię je całym sobą. Od dzieciaka miałem to psa, to papugi, to koty i powiem Wam, że co jak co, ale zwierzęta jako całkowicie od nas zależne stworzenia dają mi niesamowitą radość. Lubię im poświęcać czas i przelewać na nich moje jedyne pozytywne odczucia jakie mam dostępne w swoich zasobach 😉 Mogę też pochwalić się tym, że przy mnie zwierzęta miały lub mają idealne warunki życiowe, zarówno te fizyczne jak i psychiczne. Mogę więc śmiało stwierdzić, że jestem rewelacyjnym „właścicielem”.

Papuga rodziców. Bez klatki, bez granic :D

Papuga rodziców. Bez klatki, bez granic :D

To czy jesteś wege?

Oj nie. Wiem, że to taka moda, no ale nie jestem. Mięso kocham równie mocno co zwierzęta, ale nie jestem hipokrytą, wiem więc, że zwierzęce mięso nie rośnie na drzewach tylko wokół kości żywych organizmów. Które czują, nie są przeważnie dobrze traktowane, nie żyją w godnych warunkach i nie giną tak jakbym sobie tego życzył. Jednak nie przeszkadza mi to w jedzeniu mięsa i umiem oddzielić życie od…śmierci. Jedzenie mięsa jest dla mnie niczym oddychanie – zupełnie niezależna ode mnie chęć do spożywania tak pełnowartościowych posiłków są dla mnie nie do zwalczenia, ale i głównym do tego powodem jest pewnie to, że się tej walki nie podejmuję i nigdy nie podejmę 😉 Gdyby wypuszczono mnie w dzicz to z pewnością zacząłbym od polowania na zwierzęta, podczas gdy weganie lub wegetarianie by polowali na trawę. Nie ma w tym nic złego, wojna z ludzkimi przekonaniami wymaga pewnych poświęceń i szanuję wybór weg-ludzi, jednak absolutnie nie jestem człowiekiem, który kiedykolwiek wejdzie na tę ścieżkę.

Jedyne co irytuje mnie niemożliwie to ciągłe malkontenctwo i chęć do pokazania wszystkim wokoło swoich wartości. Jedna z moich znajomych jest wegetarianką i dowiedziałem się o tym chyba zaraz po usłyszeniu jej imienia. Są pewne stereotypy, które krążą zaburzając prawdę, ale są też takie, które autentycznie nie są stereotypami tylko czystym faktem. Ciągłe nagabywanie ludzi jedzących mięso i próba przekonania do jego niejedzenia jest chyba w wege-biblii i tego nie akceptuję całkowicie. Jesteś wege? Bądź nim i bardzo dobrze bo widocznie Twoja psychika tego potrzebuje więc działaj w zgodzie ze sobą, jednak nie namawiaj mnie do tego bym i ja nim był, a gdy się nie zgodzę to nie nazywaj mnie zabójcą.

Dwóch wariatów. Jeden uzupełnia drugiego :)

Dwóch wariatów. Jeden uzupełnia drugiego :)

Co myślisz o ubraniach ludzi wokoło?

W pewnym okresie swojego zainteresowania modą nieco spasowałem i dałem ludziom zdecydowanie większą dowolność w wyborze ubrań. Nie mam (i NIKT nie ma) monopolu na styl ubierania się, wiec nie mogę napierać na stosowanie się do moich rad. Nie jestem (i NIKT nie jest) wyrocznią więc moje stylizacje nie muszą wszystkim przypaść do gustu, jednak nie zawsze tak było. Pamiętam ten momenty, gdy rozpoczynałem zainteresowanie kwestią mody i moje pierwsze podrygi do wywyższania się. Teraz to jest dla mnie nieco śmieszne, nieco żałosne i bardzo żenujące, ale fakt był jaki był – czułem się „lepszy” przez ubiór.

W młodości zaliczyłem sikanie na drzwi Nyski :D

W młodości zaliczyłem sikanie na drzwi Nyski :D

Zaczynałem stawiać pierwsze kroki w kwestii ubrań przy stylu mody formalnej, więc marynarek czy garniturów. Wtedy też (w połączeniu z bardzo snobistycznym środowisku) wydedukowałem błędnie, że garnitur czy koszula to więcej i lepiej niż koszulka i jeansy. Również to, że ludzie ubierający się w stylu swobodnym nie że lubują się w tym stylu, tylko po prostu nie poznali jeszcze elegancji. Że ludzie casual, to ludzie, którzy w formal jeszcze nie dorośli. To błędne i skrajnie idiotyczne rozumowanie, którego wyparłem się tak bardzo jak tylko się da. Nie cierpię teraz patrzeć, czytać czy słuchać ludzi, którzy myślą, że elegancja jest czymś więcej niż styl swobodny. Otóż nie – nie jest i nie będzie. Bogu dzięki.

To tapeta, którą ostatnio użytkuję na laptopie.

To tapeta, którą ostatnio użytkuję na laptopie.

No i same ubrania oceniam dobrze w wielu przypadkach. Są ludzie, którzy ewidentnie potrafią ubrać się w stylu streetwear, a inni – w elegancji czy w smart-casualu. Powód, dla którego znajduję na ulice dobrze ubrane osoby to właśnie to, że umiem docenić także inne style niż mój własny. To jednak jest coś, co osiągnie tylko niewielu, zaś inni będą tkwić w szambie (zazwyczaj formalnym szambie) swojego własnego stylu, by innych mieszać z błotem. Nie zmienia to faktu, że jednak zdecydowanie lepiej ubierają się dziewczyny.

Lubię odwiedzać salony samochodowe, tu przymiarka do Giulii, która niestety nie przypadła mi do gustu.

Lubię odwiedzać salony samochodowe, tu przymiarka do Giulii, która niestety nie przypadła mi do gustu.

Hejty?!

A bywają bywają 😀 Ten temat musiałem wreszcie opisać w ramach swojego Bloga i zdecydowałem, że opiszę go bardzo szczerze i jednoznacznie. Hejty z początku nie pojawiały się często, ot jedna jaskółka wiosny nie czyni, wiec nie zwracałem na nie uwagi, no chyba, że napisał je jeden z „blogerów” pod przykrywką, no ale to był po prostu niedorozwinięty idiota, więc nie warto poświęcać mu więcej niż jedno zdanie. A jak jest teraz? Jest dokładnie tak, jak powinno być od samego początku – umiejętność oddzielania ziarna od plew była mi do tego niezbędna. Początkowo akceptowałem wszelkie komentarze, które mi przychodziły, od tych fajnych poprzez te mniej fajne, aż po żałosne. Odpowiadałem próbując walczyć z wiatrakami i nigdy z tego „pojedynku” hejter nie wyszedł z twarzą przyznając się do błędu, gdy jednak taki nastąpił. Teraz jednak jest zupełnie inaczej. Wraz z rosnącą popularnością Bloga otrzymywałem coraz więcej komentarzy, z których niektóre hejty dopuszczam widząc w nich ułamek racjonalności by inne całkowicie usuwać z uśmiechem na twarzy. Nie dopuszczam komentarzy, gdzie nie istnieje żadna polemika i nie pozostawia żadnych złudzeń – przykładowo komentarz mówiący, że „w rurkach to tylko pedał” to automatyczny kosz, tak samo jak „tatuaże mają tylko idioci XD”.

Moja zmęczona od korków, oczekująca na dotarcie do domu twarz ;)

Moja zmęczona od korków, oczekująca na dotarcie do domu twarz ;)

Jaki masz stosunek do alkoholu, papierosów i mocniejszych używek?

Mam taki stosunek jaki każdy powinien mieć – neutralny. Papierosów nie lubię i całe życie udało mi się przetrwać bez nich więc mniemam, że i resztę życia tak uda mi się przeżyć. Poza faktem, że są niezdrowe (jak każda używka) i drogie (jak większość używek) nie widzę w nich nic na tyle złego, by rugać je przy każdej okazji. Jako człowiek neutralnie nastawiony do tej kwestii uważam, że papierosy palone we właściwy sposób mają w sobie „to coś”, pewną oldschool’ową nonszalancję.

Alkohol również w moim życiu nigdy nie stał na piedestale, więc służył ewentualnie jako coś, co ma mi przynieść przyjemność w smaku, a nie w efektach psychofizycznych. Nie upijałem się i nie upijam, zaś samą głowę mam wystarczająco mocną, że i przy moim „smakowaniu” nie odczuwam negatywnych skutków alkoholu. Piję codziennie zwykłe, mainstreamowe blendy whisky jak Bells, Ballantines, Passport, Johnnie Walkery, Grantsy czy inne marki z równie niewysokiej półki. Czekam jednak na pierwszy dobry single malt, szczególnie po opisach ciągnie mnie do Laphroaig 10YO czy Ardbeg 10YO – ich torfowość i podobno dość ciężki smak bardzo mnie ciągnie. Jednak jako człowiek lubujący się w odkrywaniu i docenianiu ciekawych rzeczy lubię iść „po kolei”, więc mimo iż mógłby te dwa trunki kupić już w tym momencie i raz dwa zasmakować, to z pełną premedytacją idę po szczebelkach po kolei. To długa droga, liczę więc na długą podróż :)

Whisky amerykańska to jeden z ciekawszych smaków. Bardzo lubię „dodatek” kukurydzy, więc czuję, że mimo mainstreamowego charakteru typowy Jim Beam na stałe zagości w moim barku.

Whisky amerykańska, czyli bourbon, to jeden z ciekawszych smaków. Bardzo lubię „dodatek” kukurydzy, więc czuję, że mimo mainstreamowego charakteru typowy Jim Beam na stałe zagości w moim barku.

Mocniejsze używki również nie są niczym złym, gdy ludzie spożywają je w zamkniętym towarzystwie i mają pełnię świadomości złych skutków. Są narkotyki, które narkotykami są tylko z nazwy ale są i takie, których używanie nie należy do czynności jakie mogę pochwalać. No ale – wolnoć Tomku w swoim domku, róbcie co chcecie, byście po użyciu nie wsiadali za kółko (tak jak i po alkoholu) i nie czynili jakiegoś zła 😉

Mam nadzieję, że ten wpis rozwiał nieco Waszych wątpliwości i że z chęcią przeczytacie kolejny :)

Lubię owoce ;)

Lubię owoce ;)

Adrian / The-Bigwig

Ciekawostki o mnie, część #2 – Casualism Moda Męska Blog

Ciekawostki o mnie, część #2
5 z 41 ocen