Po co nam zegarek w naszych czasach? Rozwiązanie konkursu!

Casualism – Blog Moda Męska – Po co nam zegarek w naszych czasach?

„Po co nam zegarek w dobie telefonów komórkowych?”

          Wciąż pamiętam swoje pierwsze próby z zegarkami naręcznymi. Dzieciństwo i duma, że Dziadek mi dał zegarek do pooglądania. Radość, że mogę obejrzeć jego kolekcję. Uczestniczenie w codziennym rytuale rozpoczynającym się za pięć 12:00. Kilkanaście zegarków, pieczołowicie przechowywanych w specjalnych pudełkach lub leżących w rządku, przy męskim kąciku pierwszej potrzeby – portfelu, okularach, chusteczce i grzebieniu, było wyciąganych na stół w „dużym” pokoju, po czym następowało ich przetarcie – polerowanie, nakręcanie, sprawdzenie paska i powolne oczekiwanie na hejnał z wieży mariackiej, transmitowany przez program pierwszy Polskiego Radia. Wraz z pierwszymi dźwiękami, jak na komendę wszystkie wskazówki układały się „na baczność”. Gdy któraś nie domagała, z zatroskaniem była doglądana, ew. mechanizm był rozbierany, czyszczony, przedmuchiwany, naoliwiany.

          A ja? Ja dzieblnie asystowałem, choć część działań  była niezrozumiała, nie miała dynamizmu potrzebnego dziecku. Trochę jak w muzeum. I podobnie jak w muzeum, obowiązywał mnie stanowczy zakaz zabawy „eksponatami”. No cóż, dziecięce ręce, nie raz, nie dwa upuściły zegarek, a zaraz potem następowało gorące tłumaczenie „przecież działa, spadł tylko na dywan…”. 

          Nie zliczę ile zegarków załatwiłem, pieczołowicie o nie „dbając” – od poczciwych Sław, poprzez Zarie i Poljoty, aż po zwykłe zegarki „targowe” i pierwsze w latach 90-tych zegarki elektroniczne Casio.

          Zabawne, że wówczas każda próba uhonorowania mnie zegarkiem mechanicznym przez Dziadka, kończyła się płaczem, bo koledzy na podwórku mieli elektroniczne z wyświetlaczem, ba z kalkulatorem! Niestety, elektroniczne szybko kończyły swój żywot, albo przehandlowane na pokemony, albo uszkodzone podczas upadku na rowerze, albo zgubione, bo wypadły z plecaka rzuconego jako słupek bramki. Z czasem, zegarek zastąpił pulsometr, który przecież też czas pokazuje, a następnie Nokia 3310, a potem smartfon. a

          W ten sposób minęło dobrych kilkanaście lat, w których zgodnie, z przysłowiem byłem szczęśliwy, nie licząc czasu, nie odczuwawszy potrzeby posiadania zegarka. Los bywa jednak przewrotny, gdyż moje zainteresowania ewoluowały ku biżuterii, która stała się podstawą  pisania pracy licencjackiej, a następnie magisterskiej i pasji zawodowej. Temat zegarków i ozdób, w tym męskich powrócił. Zbierając materiały do prac naukowych, na nowo odkryłem, że elegancja, prestiż, pozycja, powodzenie tkwi w szczegółach. A właśnie te szczegóły robią różnice. Jako mężczyzna, mam zdecydowanie mniejsze pole popisu, jeśli chodzi o biżuterię, a w przypadku klasycznej elegancji, pole manewru zmniejsza się jeszcze bardziej.

          Telefon komórkowy ma każdy z nas. Stał się niejako trzecią ręką, drugą pamięcią. Mnogość funkcji zepchnęła na dalszy plan podstawową – telefonowanie, a także wiele innych użytecznych rzeczy jak kalendarz, aparat i właśnie odmierzanie czasu. Tak jak e-booki, jakkolwiek wygodne, nie zastąpią książek, tak nawet najbardziej luksusowy smartfon, nie może zastąpić budowanej dekadami pozycji zegarka naręcznego czy też zegarka kieszonkowego z dewizką, który coraz częściej gra na moich emocjach.  

c

          Telefon, jakkolwiek fantastyczny by nie był, nie jest w stanie zastąpić dreszczyku emocji, który towarzyszył mi, kiedy wchodząc w dojrzałe życie, otrzymałem swój pierwszy „dorosły” zegarek wraz z przekazywanymi na kolejne pokolenie spinkami do mankietów. Na nowo przypominam sobie codzienny rytuał nakręcania, regulacji, słuchania hejnału i chwil spędzanych z Dziadkiem, których teraz ze względu na odległość nas dzielącą jest zdecydowanie mniej. Prezentów od niego, nie zastąpi mi nic, nawet smartwatch.

autor: Artur


I tu tkwi istota zegarków. Cudownych, ale i małych dzieł sztuki, które na ten moment towarzysząc nam pokazują istotę „duszy”. Dusza od zawsze była dla mnie pierwiastkiem nie do zmierzenia, pierwiastkiem, którego po prostu nie umiałem dostrzec gołym okiem. Z tego względu omijałem niestety tę starą już gałąź ludzkiej techniki – zegarmistrzostwo.

Pytanie konkursowe które Wam zadałem przez wielu było odczuwane dosłownie, wręcz po męsku i żołniersku, czyli w sposób jaki i ja podchodzę do życia na co dzień. Lubię bezpośrednie odpowiedzi, szybkie reakcje i brak „rozmyślania” czy pastwienia się nad sferą duchową czy psychiczną. Jednakże zegarek tę kwestię nieco odmienia, bo niczym uszyta przez krawca marynarka – niesie niezwykłą historię. Mnie z dziadkiem łączyły niesamowite więzi więc wiem jak człowiek jest w stanie kojarzyć sobie młodość z czymś tak konkretnym jak czynność nakręcania zegarków. Mój dziadek był niesamowitym człowiekiem, który w sercu zostanie jako jedna z najcieplejszych osób jakie dane było mi w ponad 25-letnim życiu poznać. Dodatkowo tekst ten ukazał mi jak czas płynie, jak szybko może się okazać, że „czas przeszły” będzie jedynym w jakim zostaniemy wspominani. Proza życia.

4755970328_3794592bf7_b

Zegarki w czasach smartfonów to tylko krótka analogia nie tycząca się stricte tych drugich urządzeń skrajnie w naszych życiach widocznych. To słowa, które miały naprowadzić Was na trop, ale wywołały burzliwą i jakże zajmującą dyskusję na temat wyższości zegarka nad smartfonem. Te dwie zupełnie do siebie nieprzystające i skrajnie różne rzeczy nie powinny być porównywane – ich forma, ich funkcja czy estetyka zupełnie te porównania dyskwalifikują jako zbędne. Niemniej, moje pytanie było zadane w bardzo podchwytliwy sposób i cieszę się, że i ja dokształciłem się w temacie lepszości zegarka nad każdym smartfonem.

27th September 1938: John F Kennedy (1917 - 1963) sits with his hands on a desk while attending Harvard University, Cambridge, Massachusetts. (Photo by Hulton Archive/Getty Images)

27th September 1938: John F Kennedy (1917 – 1963) sits with his hands on a desk while attending Harvard University, Cambridge, Massachusetts. (Photo by Hulton Archive/Getty Images)

Zwycięzca którego tekst wyczytaliście powyżej zrozumiał pytanie wydaje mi się doskonale, odnosząc się do niego w bardzo nieszablonowy sposób. Autor nie rozwodził się nad konkretnymi przewagami jednego rozwiązania deprecjonując drugi. Pokazał, że zegarek niczym rodowy sygnet służy czemuś stawianemu w naszych życiach wyżej niż wszystkie technikalia i rzeczy „zmierzalne” – duszę. Dusza to twór, którego siłą rzeczy nie możemy zobaczyć ani poczuć, to coś co JEST, ale tylko w naszych umysłach. Co ciekawe, smartfony i rzeczy w typie telewizora nie mają duszy, ciężko nawet te rzeczy o takową posądzać. Laptop, głośniki, słuchawki – wszystkie te rzeczy mimo iż często wykonane pieczołowicie nie niosą za sobą ani historii, ani miłych dla naszych wspomnień skojarzeń. Bo dusza to wspomnienia, czasami niesamowicie przyjemne, czasami bardzo bolesne i trudne do zapomnienia, niemniej to właśnie wspomnienia tworzą z nas ludzi z duszą, a nie zabawki na baterie.

83d8aebdc7aa96e0fdbbde516cf79af5

Teraźniejsze zegarki kwarcowe jak oferowany w tym konkursie Tommy Hilfiger również mogą nieść w sobie „duszę”, ale tylko w przypadku gdy jego pozyskanie czy związane z nim wspomnienia tę duszę wyklarują. Zakup nie jest niczym nadzwyczajnym, ot, wydanie paruset złotych na zegarek, który można w każdym momencie kupić i doceniać jego piękno. Oczywiście nie ma nic złego w tym by zegarek traktować tylko jako biżuterię i nie szukać w nim duszy, jednak są przedmioty które w naszych umysłach będą lepiej odczuwane , gdy poświęcimy im „coś więcej’. Zauważyłem, że małe przedmioty wykonane nawet przez wyspecjalizowane maszyny i zmechanizowaną linię produkcyjną niosą za sobą „to coś”. Coś z tak małymi mikro częściami, których odchyły błędów wynoszą parę mikrometrów wywołują w nas bardzo górnolotne skojarzenia. Telefon, telewizor, tablet – te sprzęty mimo iż technika posunęła się AŻ tak do przodu nie wywołują takich empirycznych efektów jak zegarki. Może efekt tego też taki, że nikt nie wykonuje procesorów ręcznie, nikt nie lutuje części kostek RAM przez kilka tygodni. Nie mamy więc z tymi rzeczami żadnych skojarzeń „ludzkich”, gdzie byłaby ważna choć przez chwilę ludzka, zmęczona dłoń w procesie produkcji.

 Autor powyższej wypowiedzi pokazał mi, że umie w zegarkach docenić coś więcej niż jego funkcje estetyczne czy techniczne, nie zwrócił nadmiernej uwagi na obecne w naszych czasach nowinki, a cały tekst kipiał emocjami i spokojem.

Konkursowa wygrana i zegarek, który ode mnie otrzyma niesie za sobą dodatkową historię. Wśród nieco poniżej 200-stu zgłoszeń wybrałem właśnie to zgłoszenie, bo pokazało mi zegarek jako ciekawy przedmiot codziennego użytku, który zaginął w gąszczu nowoczesności. W wygranej pomógł dziadek, który wprowadzając uczestnika w świat zegarków dał zalążki opisanej przez niego historii i ciekawostkach związanych z zegarkowym-życiem, bez owego dziadka więc historia prawdopodobnie w ogóle by się nie ukazała. Wygrana osoby, która nie docenia piękna „wnętrza” zegarków doceni jego estetykę czy firmę, ale nie będzie z nią związana szczerą i ciekawą więzią. To dla niektórych „tylko” zegarek firmy odzieżowej, ale jeśli zdobyty w ciekawy sposób, jeśli kupiony za pierwszą wypłatę w życiu, jeśli kupiony jako nagroda po zdaniu najważniejszego egzaminu w życiu czy wreszcie jako prezent otrzymany na komunię – da to „coś” dzięki czemu go nie sprzedasz, ani nie olejesz, bo będzie się wokół niego toczyła historia nawet jakby miał lata przeleżeć w szufladzie pod kilogramem kurzu.

Gianni Agnelli i jego sygnaturka w postaci noszenia zegarka NA mankiecie koszuli.

Gianni Agnelli i jego sygnaturka w postaci noszenia zegarka NA mankiecie koszuli.

Dlaczego więc sam nie kolekcjonuję zegarków, czemu nie odczuwam ich piękna mimo iż koniec końców – umiem napisać tekst pokazujących naocznie ich duszę? Otóż ciężko mi ocenić zegarek jako coś innego niż wyłącznie przedmiot służący praktycznym przesłankom sprawdzania godziny. Ale coś czuję zmiany, jednakże nie wiem czy mój styl zadowoli się cudownym modelem vintage garniturowca, który zapewne nie odnajdzie się w mojej szafie.

Tym samym GRATULUJĘ zwycięzcy i cieszy mnie to, że ten konkurs i ta odpowiedź spowodowała we mnie ciekawe odczucia.

Jednocześnie ogromne, ale to OGROMNE DZIĘKUJĘ wszystkim tym, którzy brali udział. Przykro mi, że nie wszyscy mogli zwyciężyć i uwierzcie mi, ale chyba się dwa razy zastanowię zanim zorganizuję kolejny konkurs. Wybór jednego zgłoszenia to niesamowity ból i odczucia tożsame z żalem i przykrością, że wielu z Was mimo dramatycznych wysiłków i kreatywności nie zgarnęło głównej nagrody. Gdyby ode mnie zależało jak duża liczba z Was zostałaby obdarowana – to zapewne byłaby to liczba idąca w ~95% uczestników. ~5% stanowiły osoby chcące dostać nagrodę bo dają, reszta o dziwo – skrajnie pozytywnie mnie zaskoczyła. Mnóstwo niesamowitych odpowiedzi, dziesiątki historii, setki zdjęć, a ja będę kaca moralnego i ból głowy leczył chyba pół dnia. Niesamowite uczucie, że Casualism zgarnęło taką pulę ludzi, którym zależało naprawdę na konkursie i pokazali swoje najlepsze oblicze.

Dziękuję Więc TOBIE I TOBIE, że chciałeś wygrać, ale i wybacz mi, że się nie udało. Niestety, zegarek był jeden i zapewne każdy z biorących udział uczestników liczyło się z tym, że istnieje duża szansa na brak wygranej. Pozdrawiam też wszystkie dziewczyny, które odezwały się w imieniu swoich chłopaków – cholernie miła sprawa wiedzieć, że są osoby, które chcą komuś zrobić tak świetny prezent. Brawo!

Pozdrowienia i ukłony dla

Butiki SWISS

Facebook Butiki SWISS

Zegarek Tommy Hilfiger na stronie Butiki SWISS

Adrian / The-Bigwig

Casualism – Moda Męska Blog

Po co nam zegarek w naszych czasach? Rozwiązanie konkursu!
4.81 z 21 ocen

    ADD YOUR COMMENT