PRAWIE święta! Sweter w renifery ;)

Witajcie!

Przepraszam za ostatni niedobór moich postów. Niestety, rozłożyła nas choroba i nie byliśmy w stanie ani na chwilkę wyjść na dwój, by wykonać parę ruchów i ująć na zdjęciu to co trzeba. Niestety, ale w dodatku dalej nie ustawiłem aparatu. Cholera! Nie mogę sobie z tym poradzić, wygląda mi to na problem obiektywu. Mocno przepala, gubi ostrość, jest ciemny. Chyba pozostaje kupić nowy obiektyw…Ale co zrobiłem, to zobaczcie. Niech uwagę Wasza sweter w renifery przykuje!


Mam na sobie moją ulubioną marynarkę. Luis Trenker. Opisywałem ją jakiś czas temu, więc nie mam tutaj nic do dodania. Prócz faktu, że od treningów nieco przybrałem na masie, ale nie są to duże różnice, choć marynarka zrobiła się wręcz opinająca. Rzadko ją tu pokazuję, ale czas to zmienić.

Pod marynarką sweter (Christmas sweater), z reniferami. Postanowiłem w jakiś sposób ukazać to, że i mi święta udzieliły się. Poza tym, kiedy mam korzystać z tego swetra jak nie teraz, skoro na to najlepszy czas? Firma Ralph Lauren, linia Polo. Sezonowa kolekcja na święta.

Pod swetrem koszula oxford Tommiego Hilfigera.

Ten materiał jest hipnotyzujący…

A na nogach spodnie, które tutaj nie gościły. Tym razem gładkie, niezbyt grube chino Benetton’u.

Na stopach z kolei buty Lasocki (CCC) z białą podeszwą.

Niedługo wracam z częstotliwością wpisów. Będę starał się pisać częściej, aczkolwiek jeśli częściej – to raczej nie za każdym razem wpis będzie dotyczył stricte moich stylizacji bo nawet i moja, ogromna szafa w pewnym momencie straci przed Wami resztki tajemnic 😉

Acha, było mi ciepło to raz, dwa że zazwyczaj poruszam się samochodem. To była perfekcyjna „ciepłota” dla mnie, więc proszę nie prowadzić czepialstwa. Szalik, czy nawet rękawiczki ze względu na moje – podwyższone zdecydowanie – odczucie ciepła, byłoby zbędnym, bezsensownym balastem. A w ramach ostatni dni 7 stopni na plusie? Toż to upał…

~The-Bigwig
Przeczytaj koniecznie ->  Christmas sweater...!
PRAWIE święta! Sweter w renifery 😉
5 z 2 ocen

Wielbiciel mody męskiej i rewelacyjnego stylu prawie od dekady. Zmienia polskie ulice, uczy stylu i sztuki łączenia ze sobą ubrań już od wielu lat, dając przy tym praktyczne rady i ogromną ilość inspiracji. "Granice dla mnie nie istnieją, a styl może zyskać każdy, wystarczy zgłębić wiedzę na Casualism!".

24 Comments

    1. The-Bigwig Reply

      Chino Benetton’a z cienkiej, bardzo miękkiej, prawie lejącej się bawełny. Nie mają żadnego mikro wzoru. Gładkie granatowe. Szerokość u dołu ok. 17,5 cm. Jak nie wyczerpałem tematu, to wysłucham kolejnych pytań.

      Pozdrawiam
      The-Bigwig

  1. Vislav Reply

    Hej!

    świetny zestaw i pięknie dopasowana kolorystyka. No i spodnie super w miejsce obleśnych dżinsów.
    Popatrz na swoje fotki i przyznaj sam, że tak jest o niebo lepiej.

    Na temat dodatków nie będę marudził, chociaż to właśnie one uzupełniają i tworzą styl.

    pozdr.Vslv

    1. The-Bigwig Reply

      Vislav, Twoja niechęć do jeansów jest przerażająca 😉 lubię zarówno chino, jak i jeansy i z pewnością sporo razy zagoszczą na Blogu. Do wielu „outfitów” pasują tylko one, nie zostawiając miejsca dla chino. Do tego zestawu, który właśnie komentujemy – jeansy z kolei nie pasują, zgadzam się w pełnej rozciągłości. Zmieniłem nieco zasady i postanowiłem, że nie ma co zamykać się na ten rodzaj spodni. Mam nadzieję, że to zrozumiesz, bo kolejny zestaw na jutro będzie gotowy na Bloga – z jeansami 😉 niemniej, chino uwielbiam.
      Swoją drogą, chciałbym ujrzeć zdjęcie Twojego Graala w kwestii jeansów. Koloru, fasonu itd. Byłoby nam łatwiej na ten temat się porozumieć, bo jednak ja biorąc pod uwagę swój wiek nie miałem do czynienia z jeansami, które można nazwać klasycznymi/legendarnymi.

      Pozdrawiam
      The-Bigwig

    2. Vislav Reply

      To nie jest kwestia jakiegoś konkretnego modelu dżinsów, czy marki. To jest przede wszystkim kwestia samej tkaniny, wyjątkowo podłej w naszych czasach. Bawełniane drelichy ubrań roboczych bywają lepszej jakości.

      Pierwsze dżinsy na naszym rynku (Pewex) to były Wranglery, później Rifle i Super Rifle. Raczej slim fit. Moje pierwsze to były Lee (przemyt ze Szwecji). Wyjątkowa jakość i trwałość. Intensywnie i często prane wytrzymały ponad dwa lata. A w użyciu zazwyczaj było szare mydło i szczotka ryżowa. Przebijająca biel miała być nieskazitelna.
      Za jakiś czas ZO „Odra” wypuściły „polskie dżinsy”. Były traktowane tak, jak ja teraz to, co widzę na ulicach.

      Moje ostatnie (nie pamiętam firmy) miały krój „marchewki” i piękny indygo kolor. To było
      kiedyś tam – lata 80/90.

      Aktualnie dżinsy kojarzą mi się z starszym facetem w emeryckiej wędkarskiej kamizelce i wiszącymi workowatymi spodniami. Zaś kolor i rodzaj tkaniny przypomina mi „Odry” sprzed kilkudziesięciu lat.

      Widuję czasem i teraz niezłe dżinsy, ładnie zestawione z resztą stroju. Jednak 9/10 to są panie.

      pozdr.Vslv

    3. Angua Reply

      A ja miałam do czynienia z jeansami „klasycznymi”, były to jeansy z czasów studenckich mojej mamy, kupione w Pewexie, chyba Rifle. Może nie były tak często noszone, w każdym razie nic się nie sprały ani nie wytarły i z dumą nosiłam je później w ogólniaku jako autentyczny vintage 😉 W końcu obcięłam i przerobiłam na szorty, czego zresztą trochę żałuję. To były niezniszczalne spodnie.

  2. Secondhand Dandy Reply

    Musisz zatem uważać, żeby się nie przetrenować, szkoda tak ładnej marynarki 😀 Konieczność wymiany całej garderoby, do spółki z brakiem chęci i czasu, sprawiają, że jeszcze długo pewnie nie zdecyduję się na siłownię. Bardzo ładny kolor mają te chino, ale nie jestem w stanie uwierzyć, że mają 17,5 cm dołem, gdy ja przy swoich najwęższych mam 17,6 i ledwo mogę w nie wcisnąć stopę. Chyba, że masz na to jakies czarodziejskie sposoby o ktorych nam nie wiadomo 🙂 Całość bardzo w świątecznym stylu, idealna na wigilijna kolację czy przyjęcie w jeden ze światecznych dni 🙂

    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    1. The-Bigwig Reply

      Tak, 17.5 cm ma większość moich spodni. Jak znajdę czas to postaram się sfotografować ułożone obok siebie z metrem w sąsiedztwie. Owszem, w większości sytuacji opinają mi łydkę w pełni i ciężko je założyć. Ogólnie uważam, że do mojej budowy pasuje tylko tak wąski typ spodni. Mam dość mocne, masywne nogi (przez siłownię) i żeby je wyszczuplić i nie burzyć proporcji nazbyt rzucającymi się w oczy – ubieram bardzo wąskie spodnie. Efekty widzisz na zdjęciach 😉 dzięki!

      Pozdrawiam
      The-Bigwig

  3. Who needs Chanel? Reply

    Świetny świąteczny sweter z przymrużeniem oka 😉 marynarka genialna, całość prezentuje się bardzo dobrze. Podoba mi się tutaj u Ciebie coraz bardziej! 🙂 pozdrawiam! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *