Semi-formal wedding…!

Jak ja lubię wesela, na których nie odgrywam dużej roli…Jestem sobie ot tak, nie z przymusu, dla zabawy i z czystej chęci. To jest to. Świadkowania nie lubię, swojego ślubu nie miałem (jeszcze!), więc jak dla mnie rządzi sytuacja jak ta. W której to inni wiją się jak w ukropie, załatwiają miejsce, jedzenie, picie i inne, przyziemne sprawy a ja przychodzę, wypiję, zjem no i pójdziemy z narzeczoną do domu. Ot tak…

Jako, że to bardzo luźne wesele, w dodatku na świeżym powietrzu, to pomyślałem, że nie pójdę full-suited, a raczej wskoczę w półformalny zestaw koordynowany. Skoordynowałem go, ubrałem i nosiłem z dumą. Tfu! Z moją DAMĄ! Choć, moja dama to moja duma…Więc chodziłem z dumodamą.
Pan młody jako jedyny z towarzystwa trzymał na prawdę fajny poziom. TEŻ trzymał…;)

W szczegółach:
– Marynarka to zakup z Marks & Spencer. Nie lumpeks! N I E ! Bardzo ładny granat. Na innym wpisie pokażę ją w lepszym świetle i kolorze.
– Poszetka to zakup ze sklepu specjalizującego się w tym wyrobie. Pewnie każdy wie o co chodzi? Ułożona w tv fold, myślę fajnie dopełnia całość.
– Krawat z SH. Naszukałem się krawatu klubowego w tej kolorystyce w „normalnych” sklepach i nie znalazłem. Wybrałem się do lumpeksu i bach, znalazłem idealny. Co Bigwig’a, to Bigwig’a.
– Koszula to Lee. Button-down. Bardzo fajny oxford. Nadaje się na każdą okazję, zarówno formalną (50%), jak ślub+wesele, a także na łażenie po brzegu morza w podwiniętych spodniach, na bosaka. Zwężana w klatce. Po 3 cm z obu stron (x2), więc łącznie jakieś 12-15 cm z obwodu.
– Spodnie to efekt ostatniej wyprzedaży u Zary. Pomimo tego, że Zarę lubię dość średnio (a raczej bardzo lubię niektóre z ich rzeczy) to te spodnie były strzałem w 10! Wąskie jak nie powiem co, skrócone chyba z 10 cm (własnoręcznie) ale perfekcyjnie się w nich czuję. Choć kwestii ubrudzeń maszyną do szycia nie poprawię. Maszyna piorąca zrobi to za mnie.
– Buty to zakup z TK Maxx’a. Na początku obtarły mnie niemiłosiernie, ale koniec końców przyzwyczaiły mi się do stopy i teraz są na prawdę wygodne. Mają skórzaną podeszwę i bardzo ładny kształt.

Przeczytaj koniecznie ->  A prr! Dzisiaj preppy! Bluza rugby

Zdjęcia robione telefonem (mus!) więc nie wyszły tak jak miały wyjść. Poprawiłem co mogłem, ale cudów brak.

Dobrze się bawiłem…
~The-Bigwig
Semi-formal wedding…!
5 z 1 ocen

Wielbiciel mody męskiej i rewelacyjnego stylu prawie od dekady. Zmienia polskie ulice, uczy stylu i sztuki łączenia ze sobą ubrań już od wielu lat, dając przy tym praktyczne rady i ogromną ilość inspiracji. "Granice dla mnie nie istnieją, a styl może zyskać każdy, wystarczy zgłębić wiedzę na Casualism!".

4 Comments

  1. Secondhand Dandy Reply

    Piękna klubowa marynarka! Nie wiedziałem, że w M&S można takie znaleźć – bardzo dobre taliowanie, wąskie rękawy, odpowiednia długość (chyba, że to wszystko zasługa krawca, u którego moja jutro wyląduje 🙂 Buty wyglądają znajomo, czyżby mokasyny firmy Gamp? Jeśli tak, to mam identyczna parę w kolorze czarnym 🙂

  2. The-Bigwig Reply

    Oj tak, to Gamp. Bardzo fajne są, lubię je. W czerni nie widziałem, może dlatego, że szukałem brązowych 😉 Znalazłem ją w salonie M&S w GB, w Polsce nie byłem w M&S ani razu, literalnie. Krawiec jej nie dotykał. Z resztą ja też nie. Taka była od zakupu. Jestem z niej na prawdę zadowolony…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *