Zegarki Tommy Hilfiger – krótka, acz treściwa recenzja

Zegarki Tommy Hilfiger – krótka, acz treściwa recenzja – Casualism Blog Moda Męska

Jako, że już na ten moment udało mi się wykorzystać każdy z zegarków otrzymanych w ramach współpracy ze sklepem butiki Swiss (a były to zegarki Tommy Hilfiger) to postanowiłem, że idealną formą zwieńczenia prezentacji będzie ich lekka, zwięzła recenzja. Uprzedzam tylko, że recenzja napisana przeze mnie będzie recenzją skrajnego żółtodzioba, która to recenzja albo wielu z Was przymusi do zakupu, albo od niego odwiedzie.

Wpis sponsorowany 

Zegarki Tommy Hilfiger, zegarki TH męskie, męskie zegarki Tommy Hilfiger, zegarki tommy

Moje zegarkowe hobby dosłownie nie istnieje. Nigdy nie pałałem zainteresowaniem w kierunku czasomierzy i raczej starałem się ich unikać, bo ani nie były mi potrzebne, ani nie zauważałem ich piękna. Odczuwałem ich noszenie jako ewidentny symbol i status, a nie formę hobby czy prezencji samego siebie, ekspresji. Wraz z upływem lat kontynuowałem swoje „hobby ZERO-zegarkowe”, uchylałem się od jakichkolwiek modeli i żyłem pozbawiony uczuć względem nich. Był w mojej zegarkowej karierze jednakże jeden prześwit w chmurach, kiedy to przez dobre kilka tygodni przeglądałem zegarki, wczytywałem się w ich opisy, jednym słowem przyswajałem wiedzę z ramienia wyłącznie wizualnego. No ale nie ma róży bez kolców, moim dużym błędem było czytanie i oglądanie najdroższych modeli. Zacząłem poszukiwania z grubej rury, co spowodowało we mnie niechęć, bo mówiąc szczerze – nie było mnie na aż taki wydatek stać nie ze względu funduszy, a ze względu na to, że była to dosłownie chwilowa zachcianka, która nagle wpadła mi do głowy. Na tym zakończyły się moje boje zegarkowe, nie bawiły mnie tanie modele, więc cóż…Do czasu…

…Do czasu gdy założyłem Blog 😉 wraz z upływem kolejnych miesięcy, a wreszcie lat prowadzenia bloga dostałem kilka propozycji otrzymania nieodpłatnie paru, moim zdaniem ciekawych, nie drogich modeli zegarków z pułapu cen entry-level, więc niskiego jak na to hobby. Dzisiaj recenzja najnowszych modeli, które dostałem w ramach współpracy z firmą butiki Swiss. Swoją drogą cholernie cieszy mnie współpraca w tak przyjaznej atmosferze. Ciekawostką jest podejście wielu firm do blogerów, to taki temat na marginesie. Dostałem jedną z najmilszych obsług marketingowych jakie dane było mi spotkać na swojej blogowej drodze. Ogromny, szczery plus dla osoby zajmującej się moim tematem.

Pamiętajmy tylko o jednym, że kupno zegarka nie od razu równa się chęci zgłębiania wiedzy na jego temat, chęci podejmowania kolejnych zakupów, zaczytywania się w ich temat i poszukiwań wymarzonego Graala. Zegarki mogą być także bezdusznym dopełnieniem stylizacji i nie ma w tym nic złego, w końcu zegarki niczym bransoletki można dopasować względem stroju i niczego innego. Nie stoję po żadnej stronie barykady. Uważam, że każdy z nas może z zegarków czerpać albo praktyczną radość i po prostu dopasowywać je względem stroju, albo radość duchową – zaczytując się w nowinki i stale pogłębiając swoją wiedzę.

Przeczytaj koniecznie ->  KONKURS - Wygraj zegarek z butikami Swiss i Tommy Hilfiger

Tommy Hilfiger Model 1791208

Ten model był jednym z moich pierwszych wyborów jakich dokonałem dostając możliwość wyboru zegarka.   Na samym wstępie spodobał mi się jego piękny, bo lekko beżowy cyferblat i gruby, brązowy pasek. To połączenie naprawdę i dosłownie skradło moje serce więc oczywistym następstwem było jego wybranie. Zegarek przyszedł, a ja pochwaliłem swój wybór jeszcze dosadniej – czasomierz okazał się zdecydowanie ładniejszy niż na zdjęciach prezentujących go na stronie.

Tommy Hilfiger Model 1791208, zegarek Tommy Hilfiger, zegarki Tommy Hilfiger.

Koperta i tarcza prezentuje formę lekką, jest delikatna i nienachalna, pozbawiona udziwnień i ostrych barw zakłócających odbiór tego zegarka i to mimo użycia czerwonej wskazówki, która hipotetycznie powinna nieco zaburzyć minimalistyczną formę, choć tego nie robi. Fajne żłobienia, bardzo czytelne oznaczenia godzin, no nie mam się do czego przyczepić. Jego ładny wygląd zewnętrzny dopełnia także kształt – pasuje idealnie na mój nadgarstek, który gustuje w zegarkach nieprzesadnie dużych. Osobiście cenię sobie minimalizm czego mam nadzieję jesteśmy świadkami przeglądając mój pozbawiony kolorów blog 😉

Tommy Hilfiger Model 1791208, zegarek Tommy Hilfiger, zegarki Tommy Hilfiger.

Gruby, bardzo mięsisty i pachnący fajną skórą pasek w dodatku szyty w dość nieszablonowy sposób to dla mnie chyba najciekawszy pasek jaki widziałem w swojej „karierze”.  Jest pozbawiony bocznych szwów, co nadaje mu lekkości i polotu. Jedyne odstępstwa od normy w jego przypadku to zdecydowanie wyszyte subtelne logo na jego końcówce w postaci dwóch szwów w kolorach typowych dla TH.

Uwielbiam ten zegarek.

Tommy Hilfiger Model 1791208, zegarek Tommy Hilfiger, zegarki Tommy Hilfiger.


Tommy Hilfiger model 1791117

Kolejny zegarek to model, który wybrałem biorąc pod uwagę swoje preferencje ubraniowe, więc chcąc dopełnić mój styl oczywistym był wybór zegarka czarnego. Niemniej, w swojej garderobie mam już model całkiem czarny więc chcąc nieco wyróżnić nowy model postanowiłem pójść w czerń „niepełną”, więc z czerwonymi, dość sportowymi dodatkami i mocnym kontrastem w postaci srebrnych elementów. Po otrzymaniu zegarka nieco się przeraziłem – okazał się wprost przepotężny! Po przymiarce to odczucie jeszcze się wzmocniło ze względu na dużą wagę, która jednak koniec końców dobrze współgra z jego wielkością i nie było w tej materii zgrzytu.

Przeczytaj koniecznie ->  Zegarki męskie - RECENZJA

Tommy Hilfiger model 1791117, zegarek Tommy Hilfiger, zegarki Tommy Hilfiger.

Koperta jak widzimy jest srebrna, błyszcząca, choć bezel – czarny. To pierwsza forma mocnego kontrastu między elementami ułożonymi centralnie obok siebie. Ten fakt przesądza o ocenie zegarka względem jego sportowych cech, w końcu bezel z liczbami od zawsze kojarzony jest ze sportowymi aktywnościami. Tarcza z kolei jest czarna z niewielkimi dodatkami srebrnego, a na wskazówce – czerwień. Połączenie tych kolorów i użytych materiałów jest mocno…angażujące. Mimo to zegarek ten zdecydowanie odnalazł się w mojej szafie i choć nie umiem się oszukiwać to znajdzie się na moim nadgarstku co pewien czas.

Tommy Hilfiger model 1791117, zegarek Tommy Hilfiger, zegarki Tommy Hilfiger.

Pasek to bardzo elegancki (o ironio!) model z tłoczonej skóry w efekcie krokodyla/aligatora. Początkowe obiekcje względem tego elementu odeszły w niepamięć od razu po jego obejrzeniu na żywo, otóż pasek okazał się dosłownie wyciszony ze względu na dość „ostrą” kolorystykę całego zegarka. Reasumując – bardzo ciekawy model, który sprawdzi się dla ogromne ilości ludzi.

Tommy Hilfiger model 1791117, zegarek Tommy Hilfiger, zegarki Tommy Hilfiger.


Tommy Hilfiger model 1791182 

Ten model z kolei to wybór, którego dokonałem jako ostatni i bynajmniej nie okazał się błędny, wprost przeciwnie – jego kolorystyka i kształt okazał się skrajnie trafiony! Zdecydowałem, że warto połączyć moje preferencje stylowo-ubraniowe (czerń) z granatem, czyli jednym z kolorów, które akceptuję jeszcze jakoś w swojej garderobie poza czernią i brązem  😉

Tommy Hilfiger model 1791182 , zegarek Tommy Hilfiger, zegarki Tommy Hilfiger.

Kształt koperty od samego początku nieco przypomina mi vintage modele spotykane czasami na portalach aukcyjnych, sam nie wiem czemu, w końcu żaden z jego detali nie ma bezpośredniego nawiązania do stylu retro. Koperta jest srebrna, więc standard, który ciężko ocenić źle, w końcu jest to forma wykończenia tego elementu zdecydowanie najczęściej spotykana. Tarcza z kolei ma kolor granatowy, więc kolor początkowo przeze mnie oceniany jako skrajnie niepasujący do koloru czarnego w kontekście tak małych akcesoriów. Realne zapoznanie się z zegarkiem zweryfikowało moje opinie i o dziwo – stałem się zdecydowanym zwolennikiem tego ciekawego obrotu sprawy, otóż czerń z granatem świetnie zagrała w tym zestawieniu. Tarcza jest czytelna, niezmącona niczym pozna znaczkiem TH i końcówką sekundnika.

Przeczytaj koniecznie ->  Zegarki modowe Ferrari, Bisset, Invicta - Recenzja

Tommy Hilfiger model 1791182 , zegarek Tommy Hilfiger, zegarki Tommy Hilfiger.

Pasek jest identyczny jak ten użyty w zegarku opisywanym powyżej, jest to więc skórzany, wytłaczany na wzór aligatora/krokodyla model, na który przy wyborze tego zegarka w ogóle nie zwróciłem uwagi choć jego użycie mocno by mi zamąciło w głowie, w końcu dochodzi kolejna niby niepasujaca do swobodnej formy zegarka rzecz! No ale okazało się, że analogicznie do powyższego zegarka i tutaj pasek jest tylko dodatkiem, na który rzadko zwraca się bezpośrednią uwagę. Ot, stanowi dobre tło dla samego zegarka choć osobiście wymieniłbym pasek na bardziej sportowy, przykładowo nato.

Tommy Hilfiger model 1791182 , zegarek Tommy Hilfiger, zegarki Tommy Hilfiger.

Podsumowując uważam, że zegarki Tommy Hilfiger, których stałem się właścicielem były wyborami zdecydowanie dobrze przemyślanymi i takimi, które oceniam poprawnie także z perspektywy czasu. Nie żałuję żadnego z nich i każdy model na stałe powinien wpisać się w moją garderobę dobrze dopełniając ogromną ilość zestawień stylizacyjnych. Co uważacie zarówno na temat mojej recenzji, a także na temat moich konkretnych wyborów? Czy któryś z modeli wpisałby się w Wasze stylizacje i chętnie widzielibyście go w swojej szafie?

Adrian / The-Bigwig

Casualism Moda Męska Blog

Zegarki Tommy Hilfiger – krótka, acz treściwa recenzja
3.8 z 8 ocen

Wielbiciel mody męskiej i rewelacyjnego stylu prawie od dekady. Zmienia polskie ulice, uczy stylu i sztuki łączenia ze sobą ubrań już od wielu lat, dając przy tym praktyczne rady i ogromną ilość inspiracji. "Granice dla mnie nie istnieją, a styl może zyskać każdy, wystarczy zgłębić wiedzę na Casualism!".

16 Comments

  1. Jarek Reply

    Jako miłośnik zegarków muszę wymienić kilka rzeczy które autor pominął . Nie będzie to krytyka bo tekst jest jedynie zdaniem autora ( nie oszukujmy się zabarwionym nieco komercją ) a nie czymś co można by uznać za recenzję .
    Nie ma słowa o mechaniżmje zegarka i dokładności chodu ogólnie nie ma żadnych danych technicznych co pozwoliłoby ocenić stosunek jakości do ceny . I podejrzewam że w tym względzie te czasomierze nie wiele prezentują .

    1. The-Bigwig Post author Reply

      Tak, danych technicznych się nie tykałem bo się po prostu na nich nie znam 😉 Rzadko decyduję się na opinie w temacie, który nie jest mi choć troszkę bliski. Zapewne wnętrze jest takie jak w innych zegarkach w tej cenie.

      1. Jarek Reply

        Niekoniecznie , nie wiem ile kosztują te zegarki podejrzewam że nie są tanie z uwagi na logo znanej marki modowej ( ja akurat unikam takich moim zdaniem obnoszenie się z czasomierzem ozdobionym dużym logo marek innych niż typowo zegarkowe to taki trochę przesadzony lans , ale jak zaznaczyłem to tylko moje zdanie )
        Ceny nie będę nawet sprawdzał ale mniemam że w takich przypadkach 90 procent ceny to podatek za logo firmy więc łatwo wyliczyć że na wykonanie porządnego zegarka to już niewiele środków zostaje . Przynajmniej jak na średni standard w takim przedziale cenowym .
        Ogólnie temat rzeka . Zaraz ktoś pewnie powie że w przypadku wysokiej marży za markę podobna sytuacja zachodzi w przypadku znanych marek typowo zegarkowych , ale to tez nie tak . Po pierwsze ich loga są dyskretniejsze , często mają kilkusetletnią tradycję i po prostu stanowią jedną stylową całość z produktem tak jak napis levis na markowych dżinsach .Można by wymieniać jeszcze wiele , ale jak mówiłem temat rzeka .
        Sam jednak segmentu ” zegarki modowe ”nie polecam

        1. The-Bigwig Post author Reply

          Tak jak wspominałem we wpisie, są ludzie, dla których wygląd zewnętrzny czy też logo liczą się bardziej niż zastosowany mechanizm i nie ma w tym nic złego. Tacy ludzie patrzą na zegarek jak na pewnego rodzaju wizualny atrybut, nic więcej. Strefa duchowa nie istnieje, ani zainteresowanie ponad „mam ładny zegarek” co zarówno jest świetne, bo szybko uzyskają pełnię zadowolenia (nie pomyślą nad Patkiem) ale także niefajne, bo ucieknie im spora dawka genialnych informacji i historii czy rzemiosła.
          Znam kilka osób, które kupują auta pokroju X6 czy 5-GT z najmniejszym silnikiem, podczas gdy w tej cenie mogliby wejść w mniejszą M-kę czy coś z AMG, a nawet używane cudeńka. Ale dla nich wizualna kwestia i marka przeważa nad zastosowanym silnikiem, jego brzmieniem czy mocą. Dlatego na rynku mamy miejsce dla wszystkich i wszyscy są równi. Z tego względu absolutnie nie podpisuję się pod Twoim ostatnim zdaniem, bo ono krzywdzi ludzi zainteresowanych zegarkami w niegłęboki sposób, tak jakby nie polecać aut z silnikiem mniejszym niż 3.0. Świat jest dla każdego, niech każdy skorzysta ?

    2. Marek Jarosz Reply

      Przecież to zwykłe kwarcówki. Dokładność chodu jak w tysiącach Casio, Lorusów i innych opartych na Miocie. Mam Lorusa w stylu zegarka nr 2, kosztował 300 zł, Tommy pewnie 3 razy tyle. Brak info o wodoodporności, z resztą tylko na jednym na tarczy jest symbol WR. No i przydałoby się podać wymiary kopert.

      1. The-Bigwig Post author Reply

        Oczywiście, kwarce z myśle dość typowym mechanizmem jak na te klasy cenowe.
        Informacji technicznych nie kopiowałem, znajdują się na stronie producenta. Wpis to typowe wrażenia z użytkowania.

  2. greta Reply

    Nie obraź się, ale fragmenty: „Odczuwałem ich noszenie jako ewidentny symbol i status”
    ,”przyswajałem wiedzę z ramienia wyłącznie wizualnego”,
    czy, z jednego z poprzednich wpisów:
    „Swoją drogą będę tu nieco bogobojny, otóż zdecydowanie wygodniej mi w tych butach niż butachYanko” (??? – co to w ogóle ma znaczyć?) NAPRAWDĘ fatalnie się czyta.

      1. The-Bigwig Post author Reply

        Sugeruję, że drogie buty powinny iść w parze nie tylko z jakością, ale i z wygodą. Jak dla mnie kupno drogich butów niezbyt wygodnych to ludzka głupota i przypomina mi noszenie wysokich szpilek przez niektóre paralityczne dziewczyny. Polskie fora są pełne masochistycznych osobników, którzy codziennie ścierają krew ze swoich zmęczonych stóp. No ale drogie buty jednak są 😉

        1. Jarek Reply

          Mam kilka ( to znaczy trzy cztery )par naprawdę drogich butów kupionych bez przymierzania i w żadnych nie miałem masochistycznych przeżyć . Wogóle ich rozchodzenie odbyło się bezboleśnie i przyjemnie . Mam też trzy pary witchenów kupionych na wyprzedaży i mimo że przy ich rozchodzeniu prawie płakałem to teraz są to bardzo wygodne buty . Więc uważam że warto nawet czasami popłakać 😉
          Ogólnie z tymi masochistycznymi osobnikami w drogich butach to jednak przesadziłeś . Można odnieść wrażenie że drogie buty robią krzywdę . Wcale tak nie jest zwykle są dużo lepiej zaprojektowane niż dolna półka i nie uciskają na piętach lub na palcach .
          Do wyżej wymienionych wad w obuwiu byłem tak przyzwyczajony że jak zacząłem kupować buty wyższej klasy to zawsze mjałem wrażenie że są przyduże właśnie dlatego że nie uciskały . Poza tym nawet takie uciskające można dowolnie poszerzyć lub wydłużyć u odpowiedniego szewca i po problemie , czyniono tak od zawsze . Dobra skóra zniesie bez problemu powiększenie po długości o cały rozmiar a o pół numerka to małe piwo . Proszę bardzo spróbować zrobić tak z tanimi odpowiednikami .
          Oczywiście każdy sam wybiera co mu pasuje i na co go stać . Nie wszystkie buty w kolekcji muszą być drogie , sam mam też parę butów z Zary . Czasami noszę ale polecanie butów tej firmy ma sens tylko przy mocno wyprzedarzowych cenach .

      1. Jarek Reply

        Panowie to oczywiste że drogie buty nie muszą być na indywidualną stopę wygodne , przynajmniej na początku . Wiele zależy od kształtu kopyta i dopasowania rozmiaru względem rozmiarów stopy a rodzajem kopyta właśnie . Jeśli z tym się nie trafi to skóra dobrej jakości na pewno nie będzie przyjemna w rozchodzeniu tak jak produkty niższej klasy ze ”skarpetkowatą ” cholewką . Te ostatnie mimo że mogą wydawać się super wygodne to raczej nie posłużą zbyt długo , stracić fason , cholewka może ulec rozciągnięciu , gorzej oddychają bo już wewnętrzna cholewka z reguły nie jest skórzana lub tylko częściowo skórzana ( np. buty z Zary ) .Po prostu coś za coś . Trochę wstyd że muszę Wam Koledzy przypominać prawdy oczywiste .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *