Co lubię? #1 Distressed/destroyed

Casualism – Moda Męska Casual

Hej, ziomki i poziomki, ziomice i poziomice!

Najpierw opiszę Wam pewną sytuację, której dzisiaj byłem głównym ogniwem…Choć główniejszym był los.

Okazało się, że mój egzemplarz kurtki woskowanej, którą opisywałem w poprzednim poście miał…dziurkę na wysokości nadgarstka. Od tego cienkiego cycka, który trzyma metki. Taki cienki plastik, dzyngiel. Ktoś zbyt blisko kurtki położył „zgrzewarkę” i zgrzało plastikowy wihajster razem z materiałem kurtki. Powstała dziura. No szlag! W dodatku po zmierzeniu okazało się, że nie leży idealnie, bo to zupełnie inna rozmiarówka niż bordowej woskowanki tej samej firmy. Przyznam się bez bicia, że kurtkę w sklepie tylko ubrałem na gruby sweter i zakupiłem, bo zaufałem rozmiarówce bordowej Superdry. Błąd! Duży! Na szczęście przyjęli ją do zwrotu. Ale ta sytuacja ma swoje piękne zakończenie. Otóż. Przed oddaniem kurtki szukałem podobnej – znalazłem tą samą, to raz! Co ważne – m-kę, która leży nie dość, że perfekcyjnie, to nie ma żadnego defekt, to dwa. No ale, żeby cukru było mało – w ciągu raptem paru dni obniżono cenę o 60 złotych, to trzy!
JACKPOT! Proszę to wypowiedzieć w iście redneckowym stylu.


******

A teraz temat główny:

Na wstępie chcę powiedzieć Wam, czytelnicy moi, że nie wszystkie rzeczy, które prezentuję poniżej są rzeczami, które chciałbym mieć w szafie. Większości to rzeczy typu mocny hardcore, którego zapewne na mnie nie ujrzycie. Zresztą znacie mój styl jak mało kto…

Pomyślałem, że czasami pokażę Wam to, co lubię w męskim stylu ubierania się. Nazywają to inspiracjami. Ja raczej nazwę to tym, w czym się po prostu lubuję, lub co wywiera na mnie wrażenie. Pokażę to, co mi się podoba lub tworzy mi w głowie burzę. Nie jest to oczywiście jeden, jedyny styl a wiele, które będę tutaj czasami opisywał i tworzył specjalnie dla nich wpisy.

Ostatnio największy burdel w mojej głowie robi styl vintage, distressed/destroyed – zwał jak zwał. Są to ubrania, które swoim wyglądem mogą mówić nam coś o swej przeszłości (która notabene zwykle oznacza „zniszczenie” rzeczy w fabryce…). Pokazuje strudzenie życiem i przeżycie przez daną rzecz paru ciężkich lat. W znoju i problemach. Ubrania tego typu odczuwam jako ciekawe w pełnym tego słowa znaczeniu, choć można je odczuć jako brudne, wręcz perwersyjnie paskudne i styrane na siłę.

Główną sprawą, która cechuje w/w styl są „oczywiste oczywistości”, jak wytarte spodnie, podniszczone kurtki, ewidentnie „znoszone”, acz dobre jakościowo i dopasowane (!) rzeczy. Spatynowane, skórzane okrycia wierzchnie, brak przejmowania się kolejną skazą, wręcz chełpienie się jej obecnością. To styl życia, który jasno i wyraźnie mówi nam, że rzecz służy do noszenia. Że noszący jest Panem, a ciuch jest ciuchem, którym można zetrzeć kurz z ziemi uderzając plecami o posadzkę i czerpać radość z „patyny” którą osiąga po paru latach. Że kurtkę mogę rzucić na kamień i skoczyć do wody, nie szukać wieszaka czy prawideł do butów. Dla mnie casual, nienarzucający noszącemu przesadnej dbałości o swój wygląd to takie ubrania, w których możemy w każdej chwili zacząć biec na autobus nie obawiając się o plasknięcie twarzą w mokry chodnik przez skórzane podeszwy butów. Możemy pobić paru palantów i nie przejmować się ewentualną przewrotką na glebę. To sytuacja, podczas której – po prostu – ubrania są do noszenia, nie do pierdzielenia się z nimi przez godzinę rano. Żeby nie było, to żadna ofensywa! Po prostu, czasami lubię tak, a czasami tak. Żeby życie miało smaczek, raz formalik, raz casulaczek. To zupełne, całkowite, 180-cio stopniowe przeciwieństwo stylu, który propagują wspaniałe, gładkie i pięknie dopasowane ubrania. Nie ubieram się jak bezdomny lub kloszard spod budki z piwem. Opisuję to, bo momentami rzeczy, nad którymi pieję z zachwytu – są distressed. Ale co dla mnie odróżnia brudasa, od świadomie ubierającego w tym style ubrania? Że są pachnące, czyste (wiadomo, chodzi o typowy, tworzący się podczas noszenia brud).

******

Spodzień:



Aktualnie największym powodzeniem cieszą się wytarte jeansy. Niestety, nowoczesne wyroby zwykle nie mają wiele wspólnego ze stylowym „podniszczeniem” ubrań. Mają dziury w miejscach, które podczas normalnego użytkowania nigdy w życiu by nie powstały. Mają wytarcia w miejscach gdzie bynajmniej nie wystaje nam ani kość, ani mięsień, a mówimy o ludziach. Pomimo nieznajomości przez większość z nas ludzkiej anatomii – tak jednak wytarte w sposób paskudny jeansy tworzą ewidentny zgrzyt i „nie grają” z ludzką anatomią. Dlatego unikajcie jeansów, których przetarcia są wprost nienaturalne. W dodatku wytarcia nie mogą być przesadnie mocne, by nie powodować podobnie negatywnych odczuć, co wytarcia w nienormalnych miejscach.


Gdzie wytarcia są na plusie?

– kieszenie (od wkładania doń dłoni)
– w miejscu, gdzie biodro przechodzi w udo – „kocie wąsy”
– kolana
– szwy wewnętrzne od ciorania jedną nogawką o drugą
– łydki (tył)
– zgięcia kolan (tył – kocie wąsy)
– dół spodni

– sprany kolor
– wyblakły kolor (sun fade)

Omijać:
Spodnie, które zniszczone mają miejsca gdzie dziura, czy wytarcie, nie miało prawa powstać. To miejsca, które nie odstają z naszego ciała na tyle, by włóczyć nimi po ziemi podczas prac fizycznych. Dlatego tylne części uda (chyba, że urzędnik), przednie części uda (chyba, że prezes z prywatną sekretarką), czy goleń (chyba, że adept muay-thai) – to bardzo złe miejsce na wytarcia. Zdarza się również stosowanie przez niektóre firmy czynności, której nazwą jest „dirty wash”. Jest to sposób farbowania ubrań, który na myśl przywodzi ubrania nieprane, brudne wręcz. To już sprawa mocno…trudna. Niewielu może w takich spodniach wyglądać dobrze i niezbyt pretensjonalnie. Niemniej, ciekawy akcent, ale wyłącznie jako niewielki dodatek – na kolanach czy w rejonach kieszeni. Nie miałem nigdy spodni z takim efektem i zapewne miał nie będę, ale co kto lubi.

******

Góra:

Okrycia wierzchnie, jak kurtki – mają przepiękny proces starzenia się. To faza, która może trwać i dekadę, podczas której dowiadujemy się o jakości danej rzeczy więcej, niż kiedykolwiek wcześniej. Kurtki wyniszczone, w stylu który Wam opisuję spotkać w sklepie jest niezwykle ciężko. Jedyną właściwie częścią tego typu garderoby w owym stylu są katany jeansowe. W ich przypadku wręcz zalecam unikanie wyrobów, które wyglądają na „nówkę sztukę”. Taka wygląda skrajnie pretensjonalnie i nienaturalnie. Lekkie „zniszczenie” kurtki jeansowej zdecydowanie poprawia jej percepcję. Kurtki skórzane z kolei to osobny temat. W ich przypadku naturalnym procesem starzenia nazywamy „patynę”. Podczas tego procesu na skórze zachodzą niesamowite zmiany, które obrazują myślę w sposób perfekcyjny poniższe zdjęcia. Mamy więc zmianę kolorów, zmianę faktury. Widzimy lekko zaśniedziałe napy oraz zamki. Zdecydowanie nie podoba mi się kurtka skórzana, której brak pięknej, naturalnie wyegzekwowanej od czasu patyny.

Skóra:

Gdzie wytarcia są na plusie?
– łokcie z zewnątrz
– łokcie wewnątrz (kocie wąsy)
– barki
– plecy – górny rejon (łopatki)
– przedramię
– wszelkie wystające elementu
– blaknięcie materiału zarówno od noszenia, jak i od światła słonecznego

Omijać:
Tak jak w poprzednim punkcie, w ramach którego poruszyliśmy temat spodni. Otóż nie kupować rzeczy, których wytarcia czy podniszczenie nie sprawia wrażenia naturalnego i jest nachalne. Mowa tutaj o wytarciu w dolnej części pleców (lędźwie), klatka piersiowa (chyba, że piłkarz), czy biceps (chyba, że Burneika). Pamiętajcie – miejsca, które wyglądają naturalnie wytarte to takie, które mogą być wytarte naturalnie. No chyba, że ktoś jeździ klatą po ulicach a podpiera się tyłem ud…A brr, nie polecam sobie wyobrażać.



******


Buty:

Buty same z siebie patynują się perfekcyjnie, ale wiele zależy od ich wyglądu już w momencie zakupu. Wiele zależy także od jakości skóry, która im lepsza – tym piękniej będzie się starzeć. W przypadku butów sprawa jest prosta. Mają być dobrej jakości i dobrego, klasycznego wyglądu. Nie mogą wiać tandetą! Podniszczone, tandetne buty, to znoszone buty flejtucha. Znoszone buty świetnej jakości, to znoszone buty świadomie 😉 W tej części garderoby widzimy głównie naturalnie postarzaną skórę, czasami lekko zmatowane elementy, a także „rozchłestane” sznurówki, czasami nawet urwane w połowie. Nie stosuję tego patentu, ale jako, że opisuję wszystko to opisuję wszystko.

******

Dwa słowa na ostatki: Pamiętajcie, taki element musi być J E D E N i nie więcej. Stworzycie dzięki temu faceta pewnego siebie, który zarówno wie, że ubranie musi być czyste (vide czyste spodnie przy distressed kurtce i vice versa) i Z GŁOWĄ nosi coś „leciwe”. Tutaj wiele zależy od smaku, nie umiem powiedzieć z czym jestem na tak, a z czym nie. Niemniej, wiele z tych rzeczy, które widzicie w tym wpisie bym w życiu nie założył (hardcore…), a jest parę, które z chęcią bym przyjął.

Co myślicie o tym stylu? Jest to pretensjonalne i jeśli zastosowane w przesadny sposób – idiotyczne. Ale ma to także swój urok, niewątpliwie. Dla mnie – fajne w niektórych sytuacjach.

Casualism – Moda Męska Casual
~The-Bigwig

Co lubię? #1 Distressed/destroyed
5 z 6 ocen

    ADD YOUR COMMENT